Rezerwacja biletów lotniczych w tanich liniach – 4 błędy, które popełnia wiele osób

Pocztówki

Każdy z nas ma w swoim życiu jakieś pasje – mniejsze bądź większe. Odkąd sięgnę pamięcią zawsze interesowały mnie podróże. To chyba jedno z moich największych zainteresowań. Stworzyłem z tego nie tylko hobby, którym aktywnie się zajmuję, ale także jedno ze źródeł dochodu. W dzisiejszym artykule chcę napisać o czterech prostych błędach, które mnóstwo osób popełnia podczas rezerwacji biletów w tanich liniach lotniczych. Błędy te potrafią być bardzo kosztowne, a z drugiej strony przy odpowiedniej wiedzy jesteśmy w stanie je bardzo łatwo wyeliminować. Zdecydowanie warto wziąć sobie do serca to o czym dzisiaj napiszę. Tym bardziej, że jest to rzeczywiście proste i przyniesie nam wymierne korzyści i oszczędności.

Błąd #1 – brak sprawdzenia ceny biletu dla jednego pasażera. To najczęściej popełniany błąd, który dotyczy właściwie wszystkich tanich linii lotniczych. Większość osób planując swoją podróż wchodzi na stronę danego przewoźnika, wybiera miasto wylotu, miasto do którego ma się odbyć podróż, daty (wylotu oraz powrotu) oraz liczbę pasażerów. Teoretycznie wszystko wydaje się być w porządku i bardzo logiczne. Niestety, to tylko pozory. Naszą rezerwację zawsze powinniśmy rozpocząć od sprawdzenia ceny biletu dla jednego pasażera. Następnie zanotować sobie ceny (wylotu oraz powrotu) i zrobić to samo dla dwóch pasażerów. Taką operację powtarzamy tyle razy, dla ilu osób chcemy kupić bilety. Na przykład chcą zabrać żonę i dwójkę dzieci musimy sprawdzić cenę dla 1, 2, 3 oraz 4 pasażerów.

Czytaj dalej Rezerwacja biletów lotniczych w tanich liniach – 4 błędy, które popełnia wiele osób

Jak dodać swoje zdjęcie do wyników wyszukiwania Google (dla prowadzących bloga)?

AuthorSure

Być może przeglądając zasoby sieciowe zdarzyło się Tobie zobaczyć obok niektórych wyników zdjęcia ich autorów. Jest to jeszcze w Polsce raczej mało zauważalny trend, ale coraz więcej osób zaczyna z tego korzystać. W Stanach Zjednoczonych właściwie podstawą jest, aby każdy szanujący się bloger miał ustawione obok artykułów własnego autorstwa swoje zdjęcie. Wiele osób nie ma jednak pojęcia w jaki sposób można taki efekt osiągnąć. Mimo tego, iż jest to stosunkowo proste dla blogów opartych na silniku WordPress, to jednak łatwo jest coś przeoczyć i wówczas nici z naszych starań. Opiszę krok po kroku jakie działania należy podjąć, aby za jakiś czas przy naszych artykułach zaczęło pojawiać się zdjęcie. Żeby jednak było wiadomo o czym dokładnie mówimy, tutaj jest przykład z mojego bloga:

Myślę, że każdy się zgodzi, iż tak przedstawione wyniki wyszukiwania zwracają uwagę potencjalnego gościa naszego bloga w pierwszej kolejności – nawet, jeśli znajdują się nie na pierwszym miejscu, a na przykład na drugim, trzecim czy nawet jeszcze dalej. Kiedyś najważniejszą rzeczą aby dotrzeć do czytelników było dobre wypozycjonowanie się w rankingu wyszukiwarki Google. Osoby będące na to samo słowo kluczowe w tyle za konkurencją miały w zasadzie nikłe szanse na przyciągnięcie uwagi. Teraz zaczyna się to zmieniać, ponieważ nowe techniki zaczynają się na dobre zadomawiać w świadomości blogerów. Aby mieć jak najwięcej gości, należy iść z tym nurtem i nie pozwolić na to, by zostać w tyle.

Czytaj dalej Jak dodać swoje zdjęcie do wyników wyszukiwania Google (dla prowadzących bloga)?

Zabezpieczanie dostępu do wybranego przez siebie folderu hasłem (Windows 7)

Kłódka

Temat, którym chciałbym się dzisiaj podzielić, to zabezpieczanie wybranego przez siebie folderu hasłem. Oczywiście istnieje szereg aplikacji, które służą do tego celu – płatnych oraz bezpłatnych. Czasami jednak zdarzają się sytuacje, że nie możemy lub po prostu nie chcemy instalować żadnych dodatkowych aplikacji na swoim komputerze, które służyłyby temu celowi. Istnieje pewna alternatywna metoda, która umożliwi Tobie zabezpieczenie wybranego folderu hasłem. Być może wyda się ona trochę jak ze średniowiecza, ale działa – i to jest najważniejsze.

Aby zastosować takie rozwiązanie należy najpierw utworzyć nowy folder w dowolnym miejscu – na przykład na pulpicie lub którymś z dysków. Folder ten może mieć jakąkolwiek nazwę, nie ma to żadnego znaczenia. Później naturalnie możemy ją zmienić lub przenieść nasz folder w inne miejsce. Jako przykład nazwiemy nasz folder „Sekretny”. Teraz w tym folderze tworzymy pusty plik tekstowy i edytujemy go (w Notatniku). Musimy skopiować do niego taką oto sekwencję:

Czytaj dalej Zabezpieczanie dostępu do wybranego przez siebie folderu hasłem (Windows 7)

Sprytny Bill – czyli w jaki sposób opłacać swoje rachunki kartą płatniczą?

Sprytny Bill

W tym artykule chcę Ci przedstawić pewne bardzo praktyczne rozwiązanie, dzięki któremu możesz opłacić swój rachunek za pomocą karty płatniczej – debetowej lub kredytowej. Od razu uprzedzę, że jest jednak pewien warunek – musisz posiadać smartfona, bowiem aplikacja z której będziemy korzystać jest dostępna na platformach Android, iOS oraz Windows Phone. Być może zastanawiasz się teraz po co właściwie płacić rachunki kartą płatniczą. Cóż… powodów może być wiele, jak zwykle. Oto te, które mi tak na szybko przychodzą do głowy: bank pobiera opłatę za posiadanie karty, jeśli nie wykonasz nią operacji na daną kwotę w ciągu miesiąca. Paradoksalnie, mnóstwo osób ma z tym problem i przez to bank narzuca im dodatkową opłatę – niekiedy dosyć wysoką. Dzięki zapłaceniu rachunku kartą płatniczą, spełniasz warunek banku i nie zostaniesz obciążony prowizją za posiadanie karty.

Drugi powód, to możliwość „wyciągnięcia” w ten sposób pieniędzy z karty kredytowej. Jak wiadomo, wypłata pieniędzy z karty kredytowej w bankomacie to prawdziwe barbarzyństwo pod względem prowizyjnym. Niektóre banki pozwalają już co prawda na przelew pieniędzy z karty kredytowej na konto, jednak w dalszym ciągu jest to drogie rozwiązanie. Teraz możesz zapłacić za rachunek tzw. płatnością bezgotówkową, która jest zwolniona z prowizji. Dzięki pewnym właściwościom kart kredytowych (na przykład zwyczajowy, 54-dniowy okres bezodsetkowy), możesz na przykład ulokować pieniądze na jakimś dobrym koncie bankowym lub lokacie. Dzięki temu płacisz rachunek nie swoimi pieniędzmi, które oddajesz bankowi bez jakiegokolwiek oprocentowania. Pod warunkiem, że nie przekroczysz 54-dniowego okresu bezodsetkowego, to bardzo ważne. O tym będę jeszcze pisał w kolejnych artykułach.

Czytaj dalej Sprytny Bill – czyli w jaki sposób opłacać swoje rachunki kartą płatniczą?

eToro – kilka słów o projekcie, który kusi bajecznymi zyskami

eToro

Ostatnio doszedłem do wniosku, że właściwie nie ma takiego projektu inwestycyjnego obok którego przeszedłbym obojętnie. Bez względu na to, czy wszystko wydaje się być tak piękne że aż mało prawdopodobne, czy też wręcz przeciwnie – strona odstrasza, jest źle przetłumaczona, zawiera jakieś błędy itd. Przekonałem się już, że w tej branży w zasadzie nie da się przewidzieć i przeanalizować rentowności projektu oraz dobrych intencji firmy / właścicieli, którzy nim zarządzają. I tak na przykład można dużo stracić na czymś, w czym pokładamy duże nadzieje i odwrotnie – zyskać na czymś, w co początkowo nie wierzyliśmy. Kilka miesięcy temu zetknąłem się z eToro – cypryjskim projektem handlu na giełdzie walutowej Forex.

Sam Forex jakoś nigdy mnie nie odstraszał, chociaż bywało różnie z moimi inwestycjami na tym rynku – będąc szczerym, nie mam dobrych wyników i historii. Jednakże zawsze mnie w te rejony ciągnęło. Tym bardziej spodobało mi się eToro, ponieważ jest to platforma, która w założeniu ma pozwalać na kopiowanie ruchów traderów, którzy dobrze zarządzają kapitałem. Pomyślałem sobie, że cóż może być piękniejszego? Social investing w czystej postaci. Wybieramy sobie kilku dobrze rokujących traderów i monitorujemy tylko ich poczynania, odpowiednio przemieszczając kapitał – aby zawsze mieć koszyk zdywersyfikowany i ograniczyć ryzyko do minimum. Nie spodziewałem się jednak, że po kilku miesiącach nie będzie co dywersyfikować, a eToro okaże się jednym wielkim oszustwem i manipulacją.

Czytaj dalej eToro – kilka słów o projekcie, który kusi bajecznymi zyskami

Płatności w obcych walutach – jak nie dać się ograbić i nie przepłacać

Waluty

Bardzo często zdarza nam się dokonywać różnego rodzaju płatności w obcych walutach. Najczęściej jest to euro, co wydaje się być zrozumiałe zważywszy na mnogość krajów, które już wprowadziły tę walutę u siebie. Bardzo często korzystamy także z franków szwajcarskich, ponieważ mnóstwo rodzin ma kredyt hipoteczny właśnie w nich. Kolejnymi walutami w których płacimy są dolary (zwłaszcza za wiele przedmiotów kupowanych na zagranicznych aukcjach internetowych) oraz funty szterlingi – nazywane także funtami brytyjskimi. Zaskoczyło mnie natomiast to, że wiele osób nie ma zielonego pojęcia w jaki sposób można – a nawet należy – korzystać z płatności walutowych. Postanowiłem przyjrzeć się tematowi bliżej i udzielić kilku praktycznych porad.

Dawniej, gdy nie były jeszcze popularne rachunki bankowe problem z płatnościami w zasadzie nie istniał. Oczywistym było, że aby wejść w posiadanie na przykład dolarów, należy udać się do kantoru i po odpowiednim kursie tę walutę zakupić – w potrzebnej nam ilości. Zupełnie jest dla mnie niezrozumiałe, czemu tak wiele osób całkowicie o tym fakcie zapomniało teraz, gdy są identyczne możliwości w świecie wirtualnym. Możemy naturalnie zrobić przelew w wysokości – przykładowo – 400 CHF (franków szwajcarskich) jako kolejną ratę naszego kredytu i zlecić bankowi przewalutowanie polskich złotych w odpowiedniej ilości. Nastąpi to jednak po kursie bankowym, który jest bardzo wysoki i wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak dużo można na tym stracić.

Czytaj dalej Płatności w obcych walutach – jak nie dać się ograbić i nie przepłacać

BitCoin – kilka słów o tej kryptowalucie, kopaniu, koparkach oraz handlu

BitCoin

Od jakiegoś czasu interesuję i aktywnie zajmuję się tematyką BitCoinów. Pewnie wiele osób już słyszało o tej kryptowalucie, inni nie mają zielonego pojęcia o co chodzi. Podobnie jest ze zdaniem na ich temat. Wiele osób uważa iż jest to ogromna bańka spekulacyjna czy nawet – o zgrozo – piramida finansowa. Jest także ogromna grupa entuzjastów, a nawet hurra-entuzjastów (czyli osób, które zostały wręcz zaślepione wizją BitCoina). Ja należę do tego środkowego grona, tak myślę. A w tym artykule chciałbym się podzielić swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami na temat inwestowania w BitCoiny, na temat ich kopania oraz zebrać te wszystkie informacje w logiczną (na tyle, na ile to tylko możliwe) z mojego punktu widzenia całość.

O tym czym są BitCoiny nie chciałbym się tutaj zanadto rozpisywać, ponieważ jest to temat rzeka i wystarczy wpisać to słowo w wyszukiwarkę Google i od razu znajdziemy bardzo rzetelną definicję czym BitCoiny faktycznie są, a czym nie (i nigdy prawdopodobnie nie będą). Faktem natomiast jest, że wywarły one nie tylko ogromne zainteresowanie wśród inwestorów, „kopaczy”, ale także spory wpływ na rynek jako taki. Wciąż nie brakuje spekulantów, którzy cały czas kombinują w jaki sposób kupić BitCoiny taniej, by chwilę później sprzedać je drożej. To działanie znacząco spowalnia ich rozwój oraz destabilizuje kurs, który potrafi wahać się nawet o kilkanaście (czy niekiedy kilkadziesiąt) procent dziennie. Zresztą przykładów nie trzeba daleko szukać. Dzisiaj rano BitCoiny można było na giełdzie kupić po 1685 zł, a aktualnie są po 1980 zł.

Czytaj dalej BitCoin – kilka słów o tej kryptowalucie, kopaniu, koparkach oraz handlu

iPhone – doskonały telefon czy przekleństwo użytkownika?

iPhone 4

Moja przygoda z telefonami marki Apple zaczęła się właściwie wtedy, kiedy rozpoczął się na nie prawdziwy boom – około połowy roku 2008. Wówczas nie przeliczając dokładnie ile mnie to będzie kosztowało zakupiłem sobie swojego pierwszego iPhone’a 3G 16GB – w abonamencie Orange na 36 miesięcy. Pomijam już koszty finalne całej zabawy, ponieważ w tym wpisie chciałbym się skupić bardziej na samym telefonie. A ten przyznaję od samego początku przypadł mi niesamowicie do gustu. Bardzo wygodnie pisało mi się na nim SMS’y, a późniejszy tryb jailbreak usprawnił go jeszcze bardziej. Konkurencja telefonów tej firmy została bardzo daleko z tyłu…

Po jakimś czasie zaczęło mi brakować pewnych funkcjonalności, które pojawiały się u konkurencji. Między innymi możliwość ustawienia hot-spotu (do tego trzeba było zakupić specjalne oprogramowanie dostępne w Cydii) oraz kilka innych rzeczy. Denerwujące i uciążliwe zrobiło się również dla mnie zmienianie karty SIM – bez spinacza czy specjalnego gadżetu dołączanego razem z telefonem przez Apple jak wiadomo się nie obędzie. Nie zawsze jednak dysponujemy czymś na tyle cienkim w trakcie wyjazdu. A ponieważ wyjazdy są u mnie rzeczą bardzo często zaczęło być to dla mnie kłopotliwe. Tym bardziej, że zazwyczaj w kraju docelowym kupuję sobie kartę SIM operatora z tego kraju, a następnie aktywuję pakiet internetowy. To sprawia, że niskim kosztem czuję się właściwie jak w Polsce pod względem komunikacyjnym.

Czytaj dalej iPhone – doskonały telefon czy przekleństwo użytkownika?

W jaki sposób używając tylko jednego konta Gmail mieć dostęp do nieograniczonej liczby adresów email?

Gmail

Coraz większą plagą w dzisiejszym Internecie wydaje się być niechciana korespondencja email. Trudno jest sobie z nią radzić. Nie pomagają już bardzo często nawet filtry antyspamowe. W końcu jaką mamy pewność, że zapisując się na dany newsletter nasz adres email nie zostanie udostępniony lub odsprzedany osobom trzecim? Albo, że zarządzający newsletterem nie będzie nam skutecznie utrudniał możliwości wypisania się z niego? Znam i takie przypadki, choć jest to praktyka zabroniona. Wówczas nawet filtry antyspamowe nie będą w stanie sobie poradzić z zaistniałym problemem. Inną sprawą jest to, że często boimy się z nich korzystać, aby przypadkowo nie skasowały nam istotnej dla nas wiadomości.

Dla osób korzystających z konta Gmail firmy Google jest na to pewna rada. Niewiele osób wie o tym, że posiadając konto Gmail mamy w praktyce dostęp do nieograniczonej liczby adresów email. I wcale nie trzeba przy tym stosować jakichś wyszukanych sztuczek ani nic skomplikowanego ustawiać. Nawiasem mówiąc – nie trzeba niczego konfigurować. Cały pomysł jest bardzo prosty, nie wymaga od nas żadnej wiedzy (poza tym, że coś takiego istnieje), a w dodatku ma sporo praktycznych zastosowań. Będę o nich jeszcze pisał w dalszej części artykułu, ale na razie chciałbym Ci wyjaśnić w jaki sposób możesz już od teraz – posiadając darmowe konto Gmail – korzystać z nieograniczonej liczby adresów email. Co więcej, wszystkie wiadomości i tak będą trafiały na Twoje główne konto – tutaj nic się nie zmienia.

Czytaj dalej W jaki sposób używając tylko jednego konta Gmail mieć dostęp do nieograniczonej liczby adresów email?