Jak przesłać pieniądze z Wielkiej Brytanii do Polski (albo z / do wielu innych krajów). Poradnik od A do Z

Pomysły na kolejne artykuły zazwyczaj przychodzą mi do głowy wówczas, gdy sam czegoś potrzebuję i odkryję jakieś rozwiązanie, którego wcześniej nie dostrzegałem – a które może pomóc również innym. Nie inaczej jest tym razem. Od jakiegoś czasu przebywam w Wielkiej Brytanii. Mieszkając w kraju, którego nie obowiązują przelewy bankowe w trybie SEPA (przelewy w krajach Unii Europejskiej, w walucie euro), zawsze pojawia się problem i pytanie: w jaki sposób transferować swoje środki finansowe czy to w jedną, czy też w drugą stronę?

O ile na przykład przelewy do Niemiec, Francji czy np. na Słowację nie stanowią aż takiego problemu (są tanie lub wręcz darmowe), o tyle w przypadku krajów które mają inną walutę sprawa nie jest już taka prosta. Tak jest w przypadku Norwegii, Wielkiej Brytanii albo Pragi. Dlaczego z finansowego punktu widzenia klasyczny przelew bankowy do takich krajów nie jest rozwiązaniem oczywistym? Z dwóch powodów. Po pierwsze gdy nie możemy wykonać taniego przelewu SEPA, musimy skorzystać ze znacznie droższego – międzynarodowego przelewu SWIFT. Za ten banki liczą sobie bardzo wysokie opłaty. Drugim napotkanym problemem będzie wymiana przesyłanej waluty na tą, w której prowadzony jest rachunek bankowy. O ile w Polsce nie jest problemem otwarcie dodatkowych, bezpłatnych rachunków w funtach szterlingach, dolarach amerykańskich, euro czy frankach szwajcarskich, o tyle już np. w Wielkiej Brytanii subkonta rozliczanego w polskich złotych raczej nie założymy. Jakie jest najlepsze wyjście z tej sytuacji? Sposób na niezwykle tanie przesyłanie pieniędzy opiszę w tym artykule.

Czytaj dalej »

Wiza do Stanów Zjednoczonych (case study)

W Internecie bardzo dużo można przeczytać na temat aplikowania o wizy do Stanów Zjednoczonych. Niestety, w 90% jest to bezużyteczny, nikomu nieprzydatny stek bzdur. Tak samo jak znaleźć można wiele ofert pośredników w procedurze wizowej. Prawdę powiedziawszy nigdy nie rozumiałem tego fenomenu, dlaczego ludzie do wszystkiego potrzebują pośredników… Wyjazd – z biurem podróży, wizy – przy pomocy pośredników, wynajem mieszkania – agencje pośrednictwa itd. Być może nie mają co robić z pieniędzmi, ale w sumie to nie moja sprawa. W tym artykule skupię się na konkretach i opiszę absolutnie wszystko co jest niezbędne, aby samodzielnie otrzymać wizę do USA.

Na początek chciałbym nadmienić, że opisuję tutaj na swoim przykładzie ubieganie się o wizę typu B1/B2. Jest to wiza podróżnicza / biznesowa. Jeżeli potrzebujesz innego typu wizy (imigracyjnej lub nieimigracyjnej), to warto najpierw poczytać trochę na ich temat. Proponuję odwiedzić tę stronę i tam przeczytać co należy zrobić krok po kroku, aby otrzymać wizę. I tutaj na „dzień dobry” znalazłem pewną nieścisłość, która zabrała mi sporo czasu. Mimo iż jest to oficjalna strona należąca do ambasady USA, to jest na niej błąd. Mianowicie w kroku 2 jest informacja o tym, że należy dokonać najpierw opłaty konsularnej za wizę. A w kroku 3 jest informacja o wypełnieniu formularza DS-160. Otóż kolejność jest odwrotna – najpierw wypełniamy formularz DS-160, a dopiero później (podczas umawiania spotkania z konsulem) dokonujemy opłaty.

Czytaj dalej »

Jak latać za darmo, czyli karta kredytowa WizzAir

Od jakiegoś czasu na różnych stronach internetowych zobaczyć można różne reklamy nowej karty kredytowej WizzAir, która to została wydana przez Raiffeisen Polbank. Oczywiście jako zapalonemu podróżnikowi nie mogła ona nie zwrócić również i mojej uwagi. Tak naprawdę to chciałem napisać kilka pozytywnych słów o tej karcie już kilka tygodni temu, ale doszedłem do wniosku, że nie będę promował czegoś, z czym sam nie miałem do czynienia. Od około 10 dni (gdy piszę te słowa) jestem posiadaczem tej karty i myślę, że teraz już mi wolno napisać coś więcej o tej karcie. Zachęcam do przeczytania całego artykułu, ponieważ umieściłem w nim kilka ciekawostek o których się nie dowiecie ani w banku, ani od linii lotniczych WizzAir.

Pierwsza sprawa o której należy pamiętać jest taka, że dobrze użytkowana karta kredytowa da jej właścicielowi całą gamę korzyści. Nie mniej jednak medal ma dwie strony i druga jest taka, że źle użytkowana karta może nas wpędzić w ogromne problemy finansowe. Oczywiście zajmę się w artykule tym pierwszym przypadkiem, ale przestrzegam od razu przed tym, że istnieje również drugi. Tego typu instrumenty finansowe posiadają szereg zalet, np. okres bezodsetkowy (zazwyczaj około 54 dni) czy możliwość zbierania punktów za każdy wydatek poczyniony taką kartą – jak ma to miejsce chociażby w przypadku karty kredytowej WizzAir.

Czytaj dalej »

Wspomnienia z Kijowa, czyli nie taka Ukraina straszna

W minioną sobotę, 4. października, wróciłem z tygodniowego wyjazdu do Kijowa. Przed samą podróżą praktycznie wszyscy pukali się w czoło i uznali, że jestem niepoważny jadąc w takie miejsce – i to jeszcze dobrowolnie. No cóż… ja jednak nie żałuję ani chwili spędzonej w tym pięknym mieście, pełnym atrakcyjnych dla turystów zabytków.

Do Kijowa wybierałem się już od dłuższego czasu, jednak dopiero teraz pojawił się prawdziwy impuls, żeby wreszcie te cele zrealizować. Na początku jednak warto wspomnieć o tym, że sytuacja na Ukrainie zmienia się bardzo dynamicznie. I niewykluczone, że w momencie gdy część z Was będzie czytać ten artykuł, to nie będzie on już tak bardzo aktualny jak teraz. Mam tutaj na myśli głównie sytuację napiętego konfliktu z Rosją oraz zaplecze polityczne samej Ukrainy.

Czytaj dalej »

Rejestracja domen .com ze znacznymi obniżkami

Istnieje bardzo duża grupa osób, które kupując najbardziej popularną domenę na świecie jaką niewątpliwie jest domena z rozszerzeniem .com, po prostu przepłaca. Ceny domen różnią się nie tylko w zależności od firmy u której je zarejestrujemy. Wielu rejestratorów udostępnia często różnego rodzaju kupony rabatowe, które potrafią cenę domeny obniżyć nawet o kilkadziesiąt procent. Jednym z wiodących rejestratorów pod względem ilości dostępnych kuponów jest GoDaddy.com Osobiście nie przepadam za tą firmą ze względu na bardzo agresywny upselling, natomiast faktem jest, że obecnie można tam zarejestrować domenę .com najtaniej.

Mnogość różnego rodzaju kuponów, które obniżają cenę domeny oraz ich bardzo zróżnicowana żywotność sprawiła, że powstało pewne rozszerzenie (dodatek) do przeglądarek internetowych Mozilla Firefox oraz Google Chrome. Dodatek ten nazwany został Honey, a jego funkcjonalność jest bardzo prosta. Automatycznie pobiera ono wszystkie dostępne kupony obniżające cenę domeny, testuje je (czy działają), a następnie wybiera takie, które da nam największą oszczędność. W praktyce udało mi się obniżyć cenę domeny z 48,55 zł (na cenę tą składa się koszt domeny w GoDaddy.com w wysokości 47,99 zł oraz opłaty ICANN w wysokości 0,56 zł) do 6,90 zł (6,34 zł + opłaty ICANN 0,56 zł). Jak widać jest o co powalczyć.

Czytaj dalej »

Sri Lanka – wrażenia i przemyślenia z wycieczki

2 dni temu wróciłem z dziewięciodniowej podróży na Sri Lankę. To iście magiczna wyspa cudów położona niemalże na samym równiku – bliżej niego są już chyba tylko Malediwy. Fakt ten wiąże się oczywiście z bardzo charakterystycznym, ostrym, tropikalnym klimatem. Bardzo trudno jest się do niego przyzwyczaić i trzeba niesamowicie uważać – zwłaszcza na słońce, które może wyrządzić nam sporą krzywdę jeżeli się przed nim właściwie nie zabezpieczymy. W tym artykule chciałbym trochę powspominać, ale także przeanalizować kulturę, sposób życia oraz zestawić zalety i wady.

Pierwsze co mi się nasuwa po powrocie, to fakt że na Sri Lance cały czas jest się zaskakiwanym. Kiedy wydaje nam się, że już nic nas kolejnego dnia nie wprawi w zdumienie, pojawia się kolejny element. A potem jeszcze następny… Ma to związek z ich kulturą, która diametralnie różni się od naszej, polskiej lub nawet bardziej ogólnie – europejskiej. Na początku bardzo męczące wydawało się to, że ciągle ktoś nas zaczepiał, pytał skąd jesteśmy, oferował pomoc. Zwłaszcza, że mam już doświadczenia z Egiptu i wiem, że zazwyczaj oznacza to chęć wyciśnięcia z turysty pieniędzy. Nie tutaj – mieszkańcy Sri Lanki są po prostu niesamowicie gościnni, życzliwi i pomocni.

Czytaj dalej »

Nowy inwestycyjny projekt i plany na przyszłość

Dzisiejszy wpis będzie nieco mniej merytoryczny niż ostatnie, za to bardziej osobisty. Od mniej więcej sierpnia 2013 roku intensywnie pracuję nad pewnym wysokodochodowym projektem inwestycyjnym. Strategia jak do tej pory sprawdzała się znakomicie. Całość podzieliłem na trzy fazy. Pierwsza z nich to wewnętrzne testy systemu – dobiegła ona według mojego uznania właśnie końca. Testy wypadły znakomicie. Kolejnym etapem będzie dalsze testowanie, ale tym razem publiczne. Na początku przyszłego tygodnia (myślę, że we wtorek) stworzę na blogu oddzielną podstronę na której podzielę się wynikami począwszy od sierpnia 2013 aż do teraz. Opiszę tam również szczegółowo na czym projekt polega, jakie są jego potencjalne korzyści, a jakie zagrożenia. Będę na bieżąco informował co dzieje się w strategii i każdy będzie mógł we własnym zakresie zweryfikować i sprawdzić wszystko w praktyce. To będzie faza druga. Trzecią zaś będzie odpłatne udostępnienie systemu w ofercie abonamentowej.

Miałem ostatnio bardzo dużo pracy związanej z rozmaitymi rzeczami. Najwięcej czasu pochłania mi oczywiście prowadzenie Ekonomicznego Podróżnika. W drugiej kolejności jest praca nad blogiem. Nie zawsze to co widać na zewnątrz jest tożsame z pracą wykonaną od środka. Niektóre rzeczy pozornie są niewidoczne, a muszę nad nimi bardzo długo siedzieć – aby dopieścić każdy detal. Mowa tutaj o poszczególnych fragmentach kodu bloga. Czasami nawet najmniejszy szczegół potrafi znacząco poprawić wydajność i ogólny wizerunek tego, co jest widoczne. Sporo czasu poświęcam ostatnimi czasy również na testowanie kolejnych strategii. Będę je stopniowo publikował na blogu. Moją intencją jest dostarczenie jak najbardziej wartościowej, autorskiej treści.

Czytaj dalej »

Rachunek bankowy w USA bez konieczności wizyty na terytorium Stanów Zjednoczonych

Zakładanie rachunków bankowych w krajach innych niż nasze miejsce stałego zameldowania często bywa bardzo kłopotliwe. Czasami banki umożliwiają otwarcie konta przez naszego przedstawiciela, czasami można zamówić dokumenty kurierem – w obecności którego je podpiszemy, a on zabierze je z powrotem do banku. Zazwyczaj jednak niezbędne jest osobiste stawienie się w oddziale banku. Chyba taką najbardziej kłopotliwą i obwarowaną największymi sankcjami jest możliwość założenia rachunku w Stanach Zjednoczonych. Musimy do banku zgłosić się osobiście i od tego nie ma żadnego odstępstwa. To oczywiście wiąże się z bardzo dużymi kosztami podróży oraz – a może przede wszystkim – wizy do USA, którą wciąż są objęci obywatele Polski.

Spotkałem się już ze stronami internetowymi, które jako swoją usługę świadczyły możliwość założenia konta w USA. Musisz jednak wiedzieć, że jest to nielegalne i w wielu przypadkach możesz narobić sobie ogromnych problemów. Pośrednicy tacy muszą bowiem się za nas podszyć, podrobić nasz podpis itd. Sugeruję, aby trzymać się od tego typu „atrakcji” jak najdalej. Istnieje jednak pewien bardzo prosty sposób, aby posiadać numer rachunku bankowego oraz tzw. routing number (czyli wszystkie informacje potrzebne do przyjmowania płatności) w Bank of America. Nie będzie to jednak klasyczne konto, ale na większość potrzeb powinno wystarczyć. Możemy na nie przyjmować wpłaty od kontrahentów z USA czy takich firm jak PayPal, Apple, Amazon itd.

Czytaj dalej »

Kto usunął mnie z listy znajomych na Facebooku?

Platforma społecznościowa Facebook wbrew oczekiwaniom i nadziejom niektórych rozwija się bardzo prężnie. Ostatnio firma zakupiła bardzo popularny komunikator WhatsApp. Facebooka można lubić, nie lubić, nienawidzić, kochać. Jedno jest natomiast pewne. Nie sposób go ignorować. Osobiście zaliczam się do sympatyków tego portalu i uważam, że – przynajmniej w moim przypadku – przynosi on więcej korzyści aniżeli szkód. Ostatnio robiłem sporo porządków na swoim profilu i postanowiłem trochę bardziej zagłębić się w temat i nieco „podrasować” swój profil, aby uzyskać więcej informacji na temat tego, co się właściwie tam dzieje.

Obecnie nie ma żadnej technicznej możliwości, aby sprawdzić kto odwiedzał nasz profil. Co jakiś czas pojawiają się wirusowe aplikacje, które rzekomo pokazują nam ile razy w ostatnim czasie ktoś z naszych znajomych odwiedzał nasz profil. Jest to jednak całkowita fikcja i takie aplikacje służą za farmy „polubień”. Rozprzestrzeniają się błyskawicznie dzięki naszej ciekawości i klikaniu w aplikację. Następnie właściciel może taką aplikację odsprzedać z bardzo dużym zyskiem, ponieważ ma ona wielu użytkowników. Jeżeli zatem zobaczyliśmy taką aplikację, to możemy mieć już pewność w jaki sposób to działa – a właściwie nie działa. Istnieje jednak metoda na to, aby sprawdzić kto usunął nas z listy swoich znajomych. I w tym artykule chciałbym się właśnie zająć takim tematem.

Czytaj dalej »

NJU Mobile – mój zwycięzca wśród operatorów telefonii komórkowej

Od kilku miesięcy jesteśmy bombardowani ze wszystkich stron reklamami najnowszego z operatorów komórkowych – sieci NJU Mobile. Trzeba przyznać, że kampanię reklamową ta sieć ma bardzo agresywną. Trudno się zresztą dziwić – w końcu jest to marka należąca do grupy kapitałowej Orange, a więc operatora, który dysponuje ogromnym budżetem (przypuszczam, że największym w tej branży). Pytanie nasuwa się jedno: czy intensywność tych reklam ma jakiekolwiek przełożenie na jakość usług oraz korzyści dla klienta? Sprawdziłem to na własnej skórze i chcę się w tym artykule podzielić swoimi spostrzeżeniami. Dodam, że starałem się zachować maksymalną obiektywność podczas pisania tego tekstu i są to moje rzeczywiste odczucia na bazie faktów.

To czym NJU Mobile chwali się podczas swoich kampanii reklamowych to tzw. przejrzyste zasady. I rzeczywiście, cała strategia cenowa jest tutaj niezwykle prosta. Problem jednak polega na tym, że jeśli coś jest proste, to najtrudniej jest to wytłumaczyć. W każdym razie w NJU Mobile istnieje bardzo prosty plan taryfowy, który nazywa się NJU Buzz. Opłata za minutę połączenia wynosi 19 groszy. Tyle samo zapłacimy za wysłanie MMS’a oraz za 1 MB przesyłu danych (Internet). SMS’y natomiast są o 10 gr tańsze i kosztują 9 groszy. Nie ma znaczenia do jakiej sieci dzwonimy czy też wysyłamy SMS’y / MMS’y. Z pozoru nie wygląda to jakoś super atrakcyjnie, ale diabeł jak to zwykle bywa tkwi w szczegółach.

Czytaj dalej »