BitCoin – kilka słów o tej kryptowalucie, kopaniu, koparkach oraz handlu

Od jakiegoś czasu interesuję i aktywnie zajmuję się tematyką BitCoinów. Pewnie wiele osób już słyszało o tej kryptowalucie, inni nie mają zielonego pojęcia o co chodzi. Podobnie jest ze zdaniem na ich temat. Wiele osób uważa iż jest to ogromna bańka spekulacyjna czy nawet – o zgrozo – piramida finansowa. Jest także ogromna grupa entuzjastów, a nawet hurra-entuzjastów (czyli osób, które zostały wręcz zaślepione wizją BitCoina). Ja należę do tego środkowego grona, tak myślę. A w tym artykule chciałbym się podzielić swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami na temat inwestowania w BitCoiny, na temat ich kopania oraz zebrać te wszystkie informacje w logiczną (na tyle, na ile to tylko możliwe) z mojego punktu widzenia całość.

O tym czym są BitCoiny nie chciałbym się tutaj zanadto rozpisywać, ponieważ jest to temat rzeka i wystarczy wpisać to słowo w wyszukiwarkę Google i od razu znajdziemy bardzo rzetelną definicję czym BitCoiny faktycznie są, a czym nie (i nigdy prawdopodobnie nie będą). Faktem natomiast jest, że wywarły one nie tylko ogromne zainteresowanie wśród inwestorów, „kopaczy”, ale także spory wpływ na rynek jako taki. Wciąż nie brakuje spekulantów, którzy cały czas kombinują w jaki sposób kupić BitCoiny taniej, by chwilę później sprzedać je drożej. To działanie znacząco spowalnia ich rozwój oraz destabilizuje kurs, który potrafi wahać się nawet o kilkanaście (czy niekiedy kilkadziesiąt) procent dziennie. Zresztą przykładów nie trzeba daleko szukać. Dzisiaj rano BitCoiny można było na giełdzie kupić po 1685 zł, a aktualnie są po 1980 zł.

Co powoduje tak gwałtowne wahania? O pierwszym czynniku (spekulacji) już napisałem. Drugi dotyczy nastrojów i tego, co aktualnie dzieje się w świecie kryptowalut. A ostatnio dzieje się naprawdę dużo – chociażby bardzo niepewna perspektywa dalszej działalności Mt. Gox – do niedawna jednej z największych giełd BTC. To właśnie dlatego kurs w ciągu ostatniego miesiąca znacząco spadł i teraz – najprawdopodobniej – powoli będzie wracał do swojej dawnej wartości. A z czasem myślę, że znów nabierze dynamiki i rozpędu. Nie należy jednak traktować moich słów jako jakiejkolwiek rekomendacji. Są to tylko i wyłącznie moje subiektywne odczucia.

Chcę podzielić się teraz swoimi spostrzeżeniami i wyjaśnić dlaczego właściwie uważam, że kurs BitCoinów w dalszym ciągu będzie rósł i jeszcze niejednokrotnie nas zaskoczy. Przede wszystkim o przyszłości tej kryptowaluty decyduje bardzo pozytywne nastawienie licznych biznesów. Coraz więcej ebiznesów czy nawet biznesów tradycyjnych decyduje się na przyjęcie rozliczeń w BTC. To znacząco umacnia jego obecność na rynku. Ma to jednak pośredni wpływ na kurs. Jak wiadomo (lub nie) BitCoiny wydobywa się poprzez rozwiązywanie bardzo skomplikowanych, matematycznych zadań. BitCoinów jest określona ilość (21 milionów), a więc jak nie trudno sobie wyobrazić, im więcej osób przyłącza się do sieci i wykopuje tę walutę, tym wolniej jest ona wydobywana – ponieważ wydobycie zaplanowane jest z dokładnością na wiele, wiele lat do przodu.

W praktyce oznacza to dokładnie tyle, że co około 13 dni zwiększa się poziom trudności wydobycia BitCoinów. To z kolei sprawia, że kurs siłą rzeczy musi w dalszym ciągu rosnąć. Z bardzo prostej przyczyny: ludzie wydobywają przy użyciu tego samego sprzętu coraz mniej BitCoinów. Aby zachować ich wartość, kurs powinien proporcjonalnie rosnąć. O to właśnie w tym wszystkim chodzi. Czytałem na forach różne „kwiatki” typu: „kurs BitCoina nie może w nieskończoność rosnąć, to musi się niebawem zawalić” czy też „to kolejna bańka spekulacyjna”. Nic bardziej mylnego. Kurs może, a nawet powinien zyskiwać jeszcze przez długie lata na wartości, by po całkowitym ich wydobyciu ustabilizować się.

Od czego zatem zależy sukces w tej branży? Otóż jeśli na własną rękę chcemy wydobywać BitCoiny, to musimy pogodzić się z tym, że nasz komputer – choćby nie wiem jak był mocny – nie sprawdzi się tutaj. Przez kilka firm są projektowane specjalne urządzenia, tzw. koparki. Producentów można by było policzyć na palcach jednej ręki – no może dwóch, choć ta druga piątka jest już niewiele warta. Dlaczego dobór sprzętu jest tak ważny? Przede wszystkim liczy się tutaj szybkość, bezawaryjność oraz pobór prądu. No bo cóż nam z tego, że zarobimy w ciągu miesiąca 600 zł na BitCoinach, skoro tyle samo wyniesie nas opłata za prąd? To oczywiście jest tylko przykład, ale może się tak zdarzyć.

Obecnie dysponuję sprzętem o mocy obliczeniowej w sumie 970 GH/s i jest to całkiem niezły wynik pozwalający wykopywać jak na razie przyzwoitą ilość BitCoinów. Z doświadczenia mogę już teraz powiedzieć, że jeśli chcemy zacząć działać w tym biznesie, to powinniśmy trzymać się szwedzkiej firmy KnCMiner. Jest to według mnie absolutny lider wśród producentów koparek i nieprędko (o ile w ogóle) zostanie on dościgniony przez konkurencję. Najlepszą strategią wydaje się być zamawianie danej generacji bezpośrednio od producenta w tzw. pre-orderach. Czyli mówiąc bardzo łopatologicznie – kupujemy sprzęt, który dostaniemy dopiero za kilka miesięcy. Tak, wiem – brzmi to strasznie, ale jest to najbardziej opłacalna droga.

Drugą z możliwości jest zakup takiego sprzętu od kogoś, kto już „wyciągnął” satysfakcjonującą go ilość BitCoinów z rynku i chce sprzedać swoją koparkę. To rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Najważniejszym plusem jest to, że dostajemy sprzęt od ręki i praktycznie od razu jesteśmy w stanie zacząć kopać. Minusem z kolei jest to, że taki sprzęt na pewno nie będzie już nam generował tyle BitCoinów co pierwotnemu właścicielowi – z powodu wzrostu trudności wydobycia tejże kryptowaluty, o czym wspominałem już wcześniej. Dlatego jest to rozwiązanie dość ryzykowne i trzeba znaleźć naprawdę dobrą ofertę, aby miało to sens. Absolutnie nie wolno sugerować się tekstami typu „W tej chwili koparka zarabia 7000 zł miesięcznie” – przykładowo. To jest bardzo zwodnicze, bo za kilka dni zacznie zarabiać 5400 zł, potem na przykład 4500 zł i będzie to sukcesywnie spadać. Nie wspominając o tym, że urobku nie powinno podawać się w żadnej walucie, tylko w BitCoinach. Czy zatem rozwiązanie z zakupem sprzętu od kogoś jest złe? Oczywiście, że nie – jeśli wiesz co robisz i godzisz się z potencjalnym ryzykiem.

Kolejną metodą na wydobywanie BitCoinów jest zakup mocy obliczeniowej w chmurze. To rozwiązanie pozwala na wydobywanie kryptowaluty bez posiadania specjalnego sprzętu. Nie musimy się także martwić o prąd, ewentualne uszkodzenie sprzętu itd. Jednak osobiście stanowczo odradzam to rozwiązanie ze względu na niesamowite koszty 1 GH/s. Nijak ma się to do zakupu koparki i postawieniu jej w domu – nawet uwzględniając znacznie wyższe rachunki za prąd. Gdybyś jednak zechciał na początek przetestować taki rodzaj kopania, to oczywiście możesz to zrobić na przykład na tej stronie. Być może spodoba Ci się wbudowany tutaj program partnerski, który pozwoli Ci zdobyć trochę mocy polecając innym tę stronę. Ja jednak chcę być w porządku i lojalnie uprzedzam Cię, że są lepsze rozwiązania. Aby jednak nie być gołosłowny i nie polecać / odradzać czegoś, czego sam nie testowałem pokażę Ci (w czasie rzeczywistym), że również w tym serwisie mam sporą ilość mocy (lubię dywersyfikację):

Nasuwa się jeszcze zatem pytanie, co robić z wydobytymi BitCoinami? Sprzedawać od razu? Trzymać? Jeśli tak, to jak długo? Niestety, nie jestem w stanie udzielić tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Trzeba zachować zdrowy rozsądek. Moim zdaniem pierwszą rzeczą którą należy uczynić w przypadku KAŻDEJ inwestycji, to jak najszybsze odzyskanie kapitału w taki sposób, aby zysk w dalszym ciągu generował dla nas kolejne profity. To wymaga oczywiście pewnego zaangażowania i zaplanowania wielu kroków do przodu, ale coś za coś. Gdyby wszystko było takie proste i oczywiste to każdy z nas byłby milionerem.